Kup teraz na Allegro.pl za 327,99 zł - Gra o tron. Sezon 8, Blu-Ray + 4K UHD (14202938756). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect!
Gra o Tron sezon 8, czyli jak upadło serialowe imperium. To zdanie jest sztampowe, ale twórcy Gry o Tron naprawdę mieli niełatwe zadanie. Popularność GoT spowodowała, że na każdy kolejny sezon oczekiwaliśmy z rosnącymi oczekiwaniami. Idealne kino fantasy w długiej, wieloodcinkowej formie, coś co nas fascynowało i pozwalało na
Kup teraz na Allegro.pl za 157,99 zł - Gra o Tron. Sezon 8, 3 Blu-ray (14224178814). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect!
Vay Tiền Nhanh. Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres o tron” to serial, którego popularność wykracza poza zwyczajne normy. Na całym świecie są dziesiątki tysięcy fanów sagi George'a Martina i produkcji HBO. Nie powinno dziwić, że tyle osób nie zawsze będzie się zgadzać w ocenie różnych postaci, wydarzeń czy decyzji scenarzystów. Obecnego konfliktu związanego z oceną finałowego sezonu nie można jednak porównać z żadnym wcześniejszym. Jego skala jest ogromna, rozmaite spory da się zauważyć na każdym profilu czy forum dyskusyjnym fanów serialu. Kłótnie między wielbicielami „Gry o tron” da się też zauważyć pod niemal każdym tekstem czy wideo dotyczącym najnowszych oznacza to jednak, że dyskusje między fanami są czymś niewłaściwym. Każdy argument obu stron należy analizować osobno i brać pod uwagę, że każdy z nas inaczej odbiera dzieła kultury. Im bardziej dany serial jest popularny, tym więcej opinii na jego temat znajdziemy. Jednocześnie trudno ignorować fakt, że 8. sezon „Gry o tron” ma liczne problemy, przede wszystkim w warstwie scenariuszowej (szeroko pisałem o nich w innym tekście na Nawet przy tej okazji rozgorzał spór między komentującymi. O co najczęściej spierają się obie strony konfliktu? Postanowiliśmy to sprawdzić. Gra o tron sezon 8 - jakie argumenty przytaczają przeciwnicy i obrońcy finałowej serii? „Nikt nie ginie” kontra „kiedyś jedna śmierć wystarczała” Nie ma sensu udawać, że istotną częścią powabu „Gry o tron” nie był sposób, w jaki traktowała swoich bohaterów. Produkcja HBO przebiła się do powszechnej świadomości w chwili, gdy Ned Stark został pozbawiony głowy z rozkazu znienawidzonego króla Joffreya. A ogromną popularność zdobyła po Krwawych Godach. Dlatego śmierć postaci szybko stała się ważną częścią dyskusji o „Grze o tron”. Fani lamentowali, gdy ukochany bohater lub bohaterka pożegnali się z życiem, albo ochoczo świętowali, kiedy ofiarą morderstwa padali sezon już zdążył zebrać krwawe żniwo, a mimo to duża część fanów narzeka na ten aspekt ostatnich odcinków. Dlaczego? Obrońcy serialu wskazują, że najzwyczajniej w świecie zmieniły się oczekiwania widzów. Kiedyś przyjmowali zgon bohatera z szokiem i wściekłością, a teraz chcą ich jeszcze więcej. W tym argumencie jest trochę racji. Obraz całej serii w świadomości fanów zmienił się przez lata, zaś ochoczość w zabijaniu bohaterów u George'a Martina urosła wręcz do rozmiarów legendy. A przecież finałowy sezon musi być większy i bardziej efektowny, więc widzowie mają czasem nieracjonalnie wysokie problem leży jednak gdzie indziej. Rolą scenarzystów i reżyserów jest sprawić, by każdy moment akcji wydawał się wiarygodny i na swoim miejscu. Sens przyczynowo-skutkowy był kiedyś jedną z największych zalet „Gry o tron”, a w 8. sezonie zupełnie się gdzieś ulotnił. Bohaterowie podejmują nieracjonalne decyzje i często zachowują się wbrew swojemu charakterowi, tylko po to, żeby dopasować się do zamierzeń scenarzystów. Na najbardziej podstawowym poziomie nie ma nic złego w tym, że zginęli Jorah, Beric i Theon, a przeżyli Jon Snow, Jaime i Brienne. Gorzej, że każdy z wymienionych zgonów był zapowiedziany w sposób przeraźliwie oczywisty, a przeżycie nie zostało w racjonalny sposób wytłumaczone. Twórcy 8. sezonu po prostu pozbywają się postaci, które nie miałyby nic do roboty w kolejnych odcinkach. Od pewnego czasu nie zaskakują zabiciem kluczowych postaci, a zamiast tego sprzątają niepotrzebne wątki przed finałem. To ogromna różnica. „Gdzie jest realizm?” kontra „oglądacie fantasy ze smokami i nieumarłymi”. Jednym z najczęściej przytaczanych argumentów przeciwko ostatnim dwóm sezonom „Gry o tron” jest lawinowy spadek realizmu. Nie jest tak, że produkcja HBO nigdy nie miała z tym problemów, ale przez większość czasu starała się trzymać stosunkowo dużej dozy prawdziwości w funkcjonowaniu świata przedstawionego. Dla wielu był to ogromny plus tego serialu. W tym konkretnym przypadku trzeba jednak rozdzielić dwie rzeczy. Obecność fantastycznych stworzeń i wymyślonego kontynentu nie sprawia, że światem nie rządzą racjonalne zasady. Twórcy fantasy stawiają wręcz sobie zwykle za punkt honoru stworzenie własnego uniwersum ze ściśle ustalonymi takie smoki. Między ich portretem u Tolkiena i Martina są ogromne różnice. Dotyczą wielkości smoków, ich inteligencji, wyglądu i zdolności. Gdyby Drogon zaczął nagle mówić ludzkim głosem do Jona Snowa, to zburzone zostałyby wszelkie wcześniej stworzone zasady. Wydałoby się to widzom nie na miejscu. Podobnie jest z zasadami walki zbrojnej czy podróży po świecie. W „Grze o tron” od zawsze ignorowany był fakt, że fosa była w historii często wykorzystywanym elementem fortyfikacji zamku. Jej brak wokół Winterfell czy Casterly Rock nie niszczy jednak całkowicie immersji jest w przypadku dziwacznej strategii obrony siedziby Starków przed Innymi czy teleportowania się postaci w ostatnich dwóch sezonach serialu. Przede wszystkim dlatego, że podobne elementy pojawiają się zbyt często, dotyczą zbyt dużej liczby postaci i są ignorowane przez resztę. Dobrym przykładem jest tu Samwell Tarly. Jego niekompetencja w dziedzinie sztuki wojennej była we wcześniejszych sezonach często zauważana i komentowana przez inne postaci. Odkąd jednak urósł do rangi głównego bohatera i cieszy się dużą popularnością, to nagle walczy w pierwszej linii i przeżywa spotkanie z nieumarłymi. Choć przecież nie ma to za grosz sensu. „Showrunnerom przestało zależeć” kontra „nadal ogląda się to doskonale” Wpadki zdarzają się w każdej wielkiej produkcji. Nawet najbardziej dopieszczony kadr może mieć jakiś element, którego nie powinno na nim być. Zwłaszcza, gdy mówimy o tak ogromny przedsięwzięciu jak „Gra o tron”. Dlatego właściwie w każdym sezonie produkcji zdarzyło się kilka wizualnych pomyłek i błędów. Oczywiście trzeba wziąć też pod uwagę argument krytyków takiego delikatnego podejścia do tej sprawy, którzy zaznaczają, że mowa o dziele wartym miliony dolarów. I dlatego pomyłki takie jak kubek ze Starbucksa na planie są nie do przyjęcia. Daenerys Stormborn of House Targaryen, the First of Her Name, Queen of the Andals and the First Men, Protector of the Seven Kingdoms, the Mother of Dragons, the Khaleesi of the Great Grass Sea, the Unburnt, the Breaker of Chains, and Drinker of Pumpkin Spice Ira Madison III (@ira) 6 maja 2019 Wciąż ważniejsza od nich jest ogólna ocena wizualności serialu. A ta wciąż jest bardzo wysoka, mimo problemów z widocznością w 3. odcinku finałowego sezonu. Prawda jest taka, że pokazanie bitwy o Winterfell w taki sposób miało dwa główne cele. Po pierwsze pokazanie chaosu walki wręcz oraz desperacji bohaterów, ale również ukrycie problematycznych scen, które robione były „po taniości”. Mimo wszystko 8. sezon wciąż może się pochwalić kilkoma momentami, które absolutnie zapierają dech w piersiach. Inna sprawa, że argumenty przeciwko Davidowi Benioffowi i Weissowi dotyczą również jakości ich scenopisarstwa. A tu znowu kłaniają się problemy z wiarygodnością świata i dbałością o jego integralność. Problem bezsensowności działań Daenerys ma tu jednak nadal większe znaczenie niż fakt, jak na nazwisko miał Gendry. „Niczego nie wyjaśnili” kontra „Budzą wielkie emocje” i „Obejrzyjcie do końca” W tym miejscu mamy do czynienia do pewnego stopnia ze sporem rozumu i serca. W całym Internecie można się spotkać z dziesiątkami głosów, że dopóki dana osoba ogląda odcinek, to jest zadowolona. Im dłużej się jednak nad nim zastanawia, tym więcej problemów dostrzega. I tym bardziej jest zawiedziona, że tak mało zostało wyjaśnione. Pewna doza tajemniczości jest oczywiście potrzebna, ale choćby relacja między Branem i Nocnym Królem pokazuje, że w pewnym momencie to tłumaczenie nie wystarcza. Widzowie nie mieli nic przeciwko niejasnym motywacjom Białych Wędrowców, ale gdy doszło do spotkania między Trójoką Wroną a Nocnym Królem, to chcieli zobaczyć choć cień żywić się w dalszym ciągu nadzieją, że do końca padnie jeszcze kilka odpowiedzi, ale z każdym mijającym odcinkiem staje się ona coraz bardziej złudna. Showrunnerom produkcji wciąż udaje się rozbudzać emocje związane z pojedynczymi bohaterami, ale głównie z powodu ich wcześniejszych dokonań. Bo kto zrobił coś faktycznie istotnego i trwałego w tym sezonie? Jaime pasował Brienne na rycerza, Melisandre uratowała Winterfell, a Arya zabiła Nocnego Króla. Pozostałe postaci właściwie niczym się jeszcze nie wykazały. Możemy je lubić lub nienawidzić za przeszłe czyny, ale pod względem kreowania nowych wydarzeń finałowa seria również nie spełnia potrzeb widzów. „Kiedyś było lepiej” kontra „Niektórym nie dogodzisz” W tym wypadku mamy do czynienia z czysto subiektywnym argumentem po obu stronach. Oczywiście można przytaczać powody, dlaczego kiedyś „Gra o tron” była lepsza, ale pewnie znalazło by się też kilka stawiających w lepszym świetle ostatnie dwa sezony. A przy tym pojawiające się niezwykle często zdanie: „Niektórym nie dogodzisz. Mnie się podobało” nie jest w żaden sposób lepsze. Podobne nastawienie zabija bowiem wszelkie prawo do krytyki, a tego przecież nie chcemy, nawet jeśli jesteśmy fanami danej móc powiedzieć, że wytykanie twórcom serialu błędów sprawia, że z czasem mogą je oni poprawić. Ale przecież to nie do końca prawda. Po 7. sezonie „Gry o tron” nie brakowało krytycznych głosów, a mimo to finałowa seria roi się od podobnych błędów i problemów. Widać też, że wraz z premierą kolejnych odcinków 8. odsłony coraz więcej osób znajduje powody do niezadowolenia. Dla jednym ważniejszy będzie sposób, w jaki potraktowany został Duch, a dla innych łatwość, z jaką zginął nie można by stworzyć serialu idealnego, który pasowałby wszystkim widzom. Ale przecież „Gra o tron” nigdy nie była i nie miała być taką produkcją. Zawsze miała budzić konflikty, bo była bliska ludzkiemu doświadczeniu. W pewnym sensie największym dowodem na problemy serialu HBO nie jest zagorzałość sporu między zwolennikami i przeciwnikami 8. sezonu, ale raczej wzrastająca liczba osób, które zgadzają się co do jednego istotnego faktu - że coś przestało działać.
Uwaga na spoilery z 1. odcinka 8. sezonu serialu „Gra o tron”.Tym razem nie dotrwałem do 3:00 nad ranem, by obejrzeć nowy odcinek „Gry o tron”. Zerwałem się za to z łóżka skoro świt i dopiero wtedy poczłapałem do telewizora… dzięki czemu ominąłem nocną awarię HBO GO, która odcięła od serialu największych fanów. Zapoznałem się z nowym epizodem bez żadnych perturbacji, co wcale nie oznacza, że byłem potem zadowolony. Co to, to nie. Seans przypomniał mi bowiem, jak bardzo „Gra o tron” mnie wkurza! Oczywiście jakości serialowi nie odmawiam, ale już w poprzednich sezonach tak sobie narzekałem, że to produkcja pełna sprzeczności. Serialowy świat co rusz jest wywracany do góry nogami, ale w trakcie kolejnych epizodów w ogóle tego nie czuć. Akcja rozwija się leniwie i dopiero w retrospekcji widać, jak wiele się epizod kontynuuje tę tradycję. Trwał prawie godzinę, ale otwarcie najnowszej serii „Gry o tron” skończyło się od razu po przypomnieniu nam, gdzie pożegnaliśmy wszystkie najważniejsze postaci. Tych, wbrew pozorom, jest cała masa. Zginęło dotychczas tyle samo głównych bohaterów, co przeżyło do finałowego aktu. Na pierwszy ogień poszło Winterfell. Mam na myśli oczywiście ogień metaforyczny, bo smoki były bardzo grzeczne. Zrobiły zresztą spore wrażenie na mieszkańcach Północy po tym, jak „Gra o tron” skonsolidowała północ. Pozostali przy życiu Starkowie wraz z ich poddanymi, Jon Snow oraz Daenerys i jej imponująca armia pojawili się bowiem w odzyskanej twierdzy. Czytaj też: „Gra o tron” wraca z 8. serią. Już nie nadrobisz poprzednich, ale znajdziesz tu wszystko, co musisz wiedzieć Zgodnie z oczekiwaniami, zaczęło iskrzyć. I to nie tylko pomiędzy zakochaną parą. Daenerys liczyła na to, że Starkowie ją zaakceptują. Jon miał nadzieję, że poddani zrozumieją, dlaczego oddał tytuł. Sansa z kolei nie może pogodzić się z tym, że Snow nie jest już Królem Północy, bo rozzłościło to lordów. Arya zaś snuje się cały czas w cieniu. Co ciekawe, to tej bohaterce przypadło w udziale najwięcej scen, w których witała starych znajomych. Łezka się w oku zakręciła po tym, gdy wymieniła uprzejmości z Jonem. Chwilę później mierzyła się wzrokiem z odmienionym Ogarem, by następnie przywitać Gendry’ego, który zgodnie z oczekiwaniami kuł Smocze tego Arya nie miała jednak zbyt wiele do roboty i żadnych nazwisk z listy nie wykreślała. Zleciła jednak bękartowi Roberta stworzenie jakiejś tajemniczej broni, aczkolwiek na rozwinięcie tego wątku, podobnie jak w zasadzie wszystkich innych, poczekamy jeszcze (przynajmniej) tydzień. „Gra o tron” odfajkowała przy okazji kilka innych spotkań po latach. Bodaj nigdy w historii aż tylu bohaterów hitu HBO nie znalazło się w jednym miejscu. W tym samym odcinku, w którym Arya odhaczała spotkanie za spotkaniem, jej siostra Sansa miała moment, by rozmówić się z Tyrionem. Ta konwersacja odbyła się - jak zresztą wiele innych dialogów - w większości bez słów. Czytaj też: To ostatnia szansa, żeby przypomnieć sobie wydarzenia z poprzednich sezonów – najważniejsze wątki w „Grze o tron” W każdej z tych rozmów czuć jednak, że szykujemy się już na finałowy akt. Jestem przekonany, że interakcję pomiędzy niektórymi postaciami widzieliśmy właśnie po raz ostatni. Dobrze jednak, że mamy to wszystko już za sobą, bo przecież zostało już tylko pięć odcinków, by doprowadzić tę historię do końca. „Gra o tron” przynajmniej w jednej kwestii nie trzyma nas już dłużej w niepewności. Samwell Tarly, który w paskudny sposób dowiedział się o śmierci bliskich, oraz Bran „Google” Stark odkryli w poprzedniej serii prawdziwą tożsamość Jona. Teraz uznali, że to najwyższa pora, by mu o tym powiedzieć. Nie jestem jednak zbytnio zadowolony ze sceny, w której Snow się dowiaduje, że jest się, że bohater wreszcie wie już wszystko, ale nie ma przecież zielonego pojęcia, co począć z tą wiedzą. Sansa mu wcześniej zresztą słusznie wygarnęła, że korony nie oddał tylko dlatego, by chronić północ, ale dlatego, że zadurzył się w nowej królowej, czemu Snow nawet nie zaprzecza. Trudno zresztą, by to robił, skoro byliśmy nawet świadkami schadzki w towarzystwie smoków. Choć dookoła szaleje wojna i ważą się losy całej ludzkości, Jon i Dany ze sobą radośnie flirtują. Podczas epizodu, w którym każda minuta była na wagę złota, znalazło się miejsce na kilkuminutowe ujęcie, podczas którego para leciała na północ na smoczych grzbietach, by znaleźć nieco prywatności. Czytaj też: Kto zasiądzie na Żelaznym Tronie? Typujemy zwycięzcę przed 8. sezonem „Gry o tron” Chociaż kusiło, to nie zaszyli się w dziczy, by kontynuować tradycję rodu Targaryenów. Wrócili do Winterfell i dalej planują ofensywę przeciwko Nocnemu Królowi, który był w pilocie 8. serii „Gry o tron” jednym z nielicznych nieobecnych. To, jak to starcie przebiegnie, jest jednak nadal wielką niewiadomą. Musieliśmy bowiem zajrzeć również na południe Westeros. Większość bohaterów „Gry o tron” zjawiła się w siedzibie Starków na Północy, ale nie dotyczy to wszystkich. Cersei nadal zasiada na Żelaznym Tronie. Co prawda razem z nią przebywają tam w większości duchy, ale oczyściło to atmosferę i pokazało jasno kierunek, w którym zmierza jej Greyjoy wrócił zza morza ze Złotą Kompanią - armią najemników, o której marzyła Cersei. Przy okazji wyspiarzowi udało się dopiąć swego i przespał się z królową. Nie widzieliśmy jednak sceny łóżkowej między tymi postaciami, aczkolwiek HBO zadbało o to, by nie zabrakło w odcinku sceny erotycznej. Obejrzeliśmy więc, jak z kurtyzanami zabawia się Bronn. Najemnika, który miał wcześniej sporo do czynienia z braćmi Cersei odwiedził Qyburn - najnowszy namiestnik królowej. Po przegonieniu panienek do towarzystwa stwierdził, że tak jak niemal pewne jest, że Jaime i Tyrion nie przeżyją starcia z Nieumarłymi, tak królowa chce mieć pewność. Czytaj też: „Gra o tron” to tylko fragment historii Westeros. Te wydarzenia ukształtowały całą krainę Qyburn wysłał Bronna, by zabił Tyriona i Jaime’a. Nie dziwię się, że najemnik przyjął zarówno kuszę, której wcześniej użył Tyrion, jak i pieniądze - to jest zgodne z charakterem postaci, a odmowa oznaczałaby śmierć. Mam tylko nadzieję, że nie obróci się przeciwko Lannisterom i nie strzeli w plecy żadnemu z nich. Tym bardziej że Jaime wyszedł wreszcie na ludzi. W momencie, gdy pomyślałem, że już tylko jego tutaj brakowało, starszy z Lannisterów dotarł do Winterfell. Wbrew temu, co mówił Tyrion, bez armii, która miałaby wspomóc Starków. W dodatku pierwszą znajomą mu osobą, którą widzi, jest Bran Stark - młody chłopak, z którego lata temu uczynił jestem, jak przebiegnie rozmowa tej dwójki, jeśli takowa się odbędzie, a ich interakcja nie skończy się na wymienieniu spojrzeń. Ostatni żyjący syn Neda zdaje się bowiem pogodzony ze swym losem, ale jeśli coś miałoby go wzruszyć, to właśnie spotkanie ze swoim oprawcą sprzed lat. Czekamy w zasadzie już tylko na to i powrót Theona. A to już kwestia czasu. Scenariusz wysłał go bowiem w podróż do Winterfell, gdzie zapewne odpokutuje winy. Najpierw uwolnił jednak siostrę, którą uznał za królową Żelaznych Wysp, a potem dostał od niej zgodę, by odwiedzić Starków. Nie zdążył jednak dotrzeć do nich przed końcem odcinka i trudno się temu dziwić. Czytaj też: Mapa Westeros to istny chaos. Sprawdzamy, kto aktualnie włada ziemiami i twierdzami w „Grze o tron” Epizod trwał niecałą godzinę, a i tak ledwo co wyrobił się z pokazaniem wszystkich postaci. Status quo zostało utrzymane, a jedynym wydarzeniem, które rusza akcję do przodu, było uśmiercenie drugoplanowej postaci, co też było pretekstem, by pokazać nam grupę bohaterów, którzy cudem przeżyli zawalenie się muru. Największy problem mam zaś z tym, że nadal trudno przewidzieć, jak rozwinie się akcja. Otwarcie ostatniej serii „Gry o tron” to bez dwóch zdań kawał świetnej telewizji, ale serial ugina się już pod swoim ciężarem. Nie sposób odmówić scenarzystom, kamerzystom, scenografom, aktorom i całej reszcie kunsztu, ale jako widz nie jestem w pełni usatysfakcjonowany z sobie jednak sprawę, że kolejne sceny po prostu trzeba było odbębnić, a tkana od blisko dekady siatka intryg wreszcie zaczyna przypominać obraz. Nie umiem jednak odgonić od siebie myśli, że po dwóch latach oczekiwania wszystkie te dialogi, chociaż świetnie napisane, okazały do bólu przewidywalne. A ja naprawdę chciałbym dać się jeszcze raz zaskoczyć. „Gra o tron” kilka razy w przeszłości szokowała. Twórcy budują nadal napięcie, ale nie widzą już sposobu, by dać mu ujście. Możliwe też, że jako fani mieliśmy po prostu zbyt dużo czasu na to, by rozrysować sobie możliwe scenariusze. Z kolei scenarzystom, by nas zaskoczyć, zostaje go coraz mniej. Czytaj też: Kim jest Jon Snow? Przybliżamy historię bohatera, który wyrósł na najważniejszą postać „Gry o tron” Momentami obawiam się nawet, że David Benioffa i Weiss z nas perfidnie zadrwią, a wspomniane figury na szachownicy będą układać i układać do samego końca. Potem zaś przyjdzie na sam koniec Nocny Król i całą planszę strąci, zostawiając nas nienasyconych z bałaganem w głowie…
Gra o Tron odcinek 5 sezon 8 RECENZJA. Już tylko jeden odcinek dzieli nas od zakończenia hitowej produkcji Gry o Tron. Czy piąty odcinek serialu godnie zapowiada oczekiwany finał? Dowiecie się tego, czytając naszą recenzję. Gra o Tron odcinek 5 sezon 8 RECENZJAWielu fanów Gry o Tron od początku tego sezonu grzmiało, że twórcy serialu stracili odwagę i z każdą odsłoną, coraz łatwiej przewidzieć, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Zarzuty kierowano pod adresem scenarzystów - mówiono, że boją się uśmiercać ważne postacie, co było niejako znakiem rozpoznawczym GoT. Oberwał też Miguel Sapochnik - reżyser Bitwy Bękartów i Hardhome. Jego z kolei punktowano za starcie z Nocnym Królem z trzeciego odcinka ósmego sezonu, które dla wielu było rozczarowujące. Piąty epizod powinien właśnie tych fanów serialu zadowolić, bo to jeden z najbardziej krwawych i najlepiej zrealizowanych odcinków, w którym wielu bohaterów żegna się z serialem. Nie przegapcieBielizna erotyczna z Zabrza robi furorę na świecie ZOBACZCIEHoroskop na maj od wróżki Yasminy. Sprawdźcie, co nas czekaWojsko sprzedaje sprzęt na przetargach w maju 2019Rodzinne auto dachowało: Dziecko jest poważnie ranneNajładniejsze maturzystki na studniówkach w woj. śląskimPo pierwsze trzeba przyznać, że jeżeli ktoś po trzecim odcinku miał wątpliwości, co do reżyserskich umiejętności Sapochnika, to po przedostatnim epizodzie GoT, będzie musiał zmienić zdanie. To, co dzieje się w Królewskiej Przystani jest naprawdę świetnie zrealizowane. Sapochnik potrafił idealnie zainscenizować długie, masowe sceny. Jednocześnie umiejętnie zbalansował je z emocjonalnymi wątkami i pojedynczymi starciami. Widać również, że dobrze rozumiał się z operatorem i montażystą, bo także na tym polu, jest to jeden z lepszych odcinków. Jeśli jesteście przed seansem, to musicie się przygotować na pożegnanie z wieloma postaciami. Pod tym względem to także jeden z wyróżniających się odcinków. Na ekranie giną nie tylko statyści, ale i fundamentalni dla całej serii bohaterowie. Od razu jednak uspokajam, scenarzyści w dużej mierze stanęli na wysokości zadania - dobrze emocjonalnie rozegrali te wątki. Podsumowując: To jeden jeden z najlepszych odcinków Gry o Tron ostatnich lat. Realizacyjnie bliski ideału, fabularnie także solidny - kolejny raz można wskazać pewne skróty, jak i nieścisłości, ale w ostatecznym bilansie przeważają plusy. Zobaczcie koniecznieNajdroższe domy w województwie śląskim TOP 20. Poznaj cenyKoszmarny wypadek: Dlaczego kobieta spłonęła w samochodzieKto przepił najwięcej? Oto wydatki na alkohol w miastachNajbogatsi ludzie w Śląskiem. Rankingg Forbes 2019Kalendarz Sportowy: nadzy sportowcy i szczytny cel ZDJĘCIA W PUNKT ODC. 6: Zagłębie Sosnowiec spadło z EkstraklasyKopalnia Zofiówka rok po katastrofie. ZobaczciePolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
gra o tron sezon 8 opinie